Prowadzimy sprawę członka naszego Stowarzyszenia Pana Łukasza K., który został poszkodowany na skutek błędu medycznego popełnionego przez pracowników Szpitala Rejonowego w Chrzanowie. Ww. Szpital był ubezpieczony w PZU S.A., dlatego też powyższa szkoda była likwidowana w przedmiotowej firmie ubezpieczeniowej. W pismach kierowanych przez firmę ubezpieczeniową do Stowarzyszenia „WOKANDA” wielokrotnie żądano od nas dostarczenia zdjęć RTG wykonanych u poszkodowanego po przyjęciu do Szpitala Rejonowego w Chrzanowie oraz wykonanych w Poradni Specjalistycznej Urazowo – Ortopedycznej w Piekarach Śląskich pod rygorem „uniemożliwienia lub znacznego utrudnienia ustalenia odpowiedzialności PZU S.A. za zgłoszoną szkodę...”


Zdjęcia oczywiście wysłaliśmy....(nasz pracownik musiał osobiście udać się do Szpitala po ich odbiór).....a za ich wykonanie musieliśmy zapłacić kwotę 40, 00 zł. Jednak, gdy wysłaliśmy te zdjęcia RTG, firma ubezpieczeniowa zwróciła nam je uzasadniając tym, iż sami wystąpili o zdjęcia i już są w ich posiadaniu. W prowadzonej przez nas z firmą ubezpieczeniową korespondencji pracownik tejże firmy ubezpieczeniowej Pan Paweł K. nigdy nie informował nas, że PZU również wystąpiło o zdjęcia o których mowa, choć może znacznie by to ułatwiło i przyspieszyło sprawę. Ten sam pracownik ww. firmy ubezpieczeniowej, który żądał przekazania przedmiotowych zdjęć zwraca nam je, twierdząc, iż brak jest podstaw do zwrotu kwoty 40, 00 zł wydatkowanych przez nas za ich wykonanie. Po drugim piśmie pracownik PZU Pan Paweł K. był informowany, że o zdjęcia już dwukrotnie wystąpiliśmy, że szpital zobowiązał się do ich dostarczenia po zapłacie za nie oraz, że gdy tylko je dostaniemy od razu prześlemy je do PZU.....tak więc widać jak pracownicy ww. firmy ubezpieczeniowej starają się likwidować zgłaszane do nich szkody...na pewno nie z korzyścią dla poszkodowanych...


*
Na
skutek pomyłki pracowników Sądu członek naszego Stowarzyszenia Pan Józef
Ch. nie mógł uczestniczyć w rozprawie apelacyjnej przed Sądem Okręgowym.
Rozprawa wg zawiadomienia Sądu miała się odbyć 18 maja 2005 r.
.....niestety dzień wcześniej tj. 17 maja Pan Józef Ch. otrzymał,
tym razem z Sądu Rejonowego zawiadomienie, że wyrok I instancji już
jest prawomocny z dniem 18
marca 2005 r.
Zawiadomienie Sądu
Rejonowego dotyczące prawomocnego wyroku było niezrozumiałe zarówno
dla Pana Józefa jak i dla pracowników naszego Stowarzyszenia....Jednak
wyjaśnienie nastąpiło dnia 18 maja tj. w dniu kiedy miała odbyć się
planowo rozprawa przed Sądem Okręgowym......ku naszemu wielkiemu
zdziwieniu rozprawy o której mowa nie było na żadnej z wokand.
Obecnie sprawa jest w trakcie wyjaśniania przez Prezesa Sądu Okręgowego......najprawdopodobniej
pracownik Sądu odpowiedzialny za wysłanie zawiadomienia pomylił się
i zamiast terminu rozprawy 18 marzec 2005 r. wpisał 18 maj 2005 r.
Niestety Pan Józef na skutek zaistniałej pomyłki nie mógł skorzystać
jako oskarżyciel posiłkowy z przysługujących mu uprawnień.
*
Kolejna sprawa
dotyczy nieznajomości przepisów prawa przez pracowników jednej z firm
ubezpieczeniowych. Mianowicie nasz
klient posiadający
ubezpieczenie AC uległ
wypadkowi komunikacyjnemu. Jego samochód został bardzo zniszczony.
Szkoda w ww. pojeździe została oszacowana na kwotę 15 000,00 zł.
Niestety firma ubezpieczeniowa odmówiła wypłaty odszkodowania powołując
się na nowy przepis prawa, który mówi, iż po uszkodzeniu pojazdu właściciel
pojazdu zobowiązany jest do przeprowadzenia nowego badania technicznego
jeżeli szkoda przekracza kwotę 2 000,00 zł. Powołując się na ww.
przepis firma ubezpieczeniowa odmówiła wypłaty odszkodowania,
albowiem nasz klient w tym samym okresie ubezpieczenia miał już szkodę
w ww. pojeździe. Pracownicy firmy ubezpieczeniowej byli tak pewni
swojej racji, iż w ogóle nie chcieli z nami rozmawiać ..... niestety
zapomnieli o jednym, że owszem przepis istnieje ale nie jest związany
z przedmiotowa sprawą i nawet jeśli badanie techniczne nie zostanie
wykonane po powstaniu szkody ważne jest badanie techniczne pojazdu tzw.
całoroczne (które każdy z nas wykonuje co roku a w nowych samochodach
po pierwszych trzech latach). Z powoływanym przez firmę ubezpieczeniową
przepisem nie wiążą się żadne ujemne konsekwencje w stosunku do
naszego klienta......z resztą wszystkie wątpliwości w przepisach
prawa ubezpieczeniowego zgodnie z orzecznictwem SN powinny być
interpretowane na korzyść ubezpieczonego.
Tak
więc po interwencji w centrali nasz klient otrzymał odszkodowanie a
pracownicy firmy ubezpieczeniowej może wreszcie się nauczą
interpretować przepisy prawa.
*
Spotkaliśmy się z sytuacją....gdzie nasza członkini poszkodowana w wypadku komunikacyjnym została na rozprawie sądowej oskarżycielem posiłkowym. Na rozprawę główną doniosła jako materiał dowodowy dokumentację medyczną z zamiarem złożenia jej do akt sprawy. Prowadząca rozprawę Pani Sędzia okazała wielkie niezadowolenie widząc jej poczynania ...a wręcz miała pretensję do naszej członkini, że w ogóle cokolwiek składa i że jest na
rozprawie... Nasza członkini poczuła się jakby to ona była oskarżonym a nie osobą poszkodowaną .....Pomijamy....że nasze Stowarzyszenie jest również traktowane przez Panią Sędzię jak piąte koło u wozu.....Niestety nie wszyscy zdają sobie sprawę, że my naprawdę pomagamy ludziom a jak nie zauważają tego nawet ludzie wykształceni to jest to bardzo przykre.
*
Nasza członkini ubezpieczona w dwóch firmach ubezpieczeniowych miała wypadek komunikacyjny. Zarówno jedna ja i druga firma ubezpieczeniowa przystąpiła do likwidacji szkody.....numery dopiero zaczęły się przy wypłacie odszkodowania.....
Jedna z firm ubezpieczeniowych WARTA S.A. po komisji lekarskiej przyznała 6% uszczerbku na zdrowiu natomiast PZU Życie S.A. także po przeprowadzeniu komisji lekarskiej za to samo zdarzenie przyznało aż 2% . Pomijamy to....., że likwidacja szkody trwała też ponad pół roku... Wnioskowaliśmy o ponowną komisję lekarską ale Pan Dyrektor Obsługi Ubezpieczeń Oddziału PZU Życie S.A. w Gliwicach sam stwierdził, że nie znajduje podstaw ponownego kierowania naszej członkini na komisję lekarską. Ponadto twierdzi, że 2 % uszczerbku na zdrowiu jest adekwatne do skutków obrażeń jakich doznała nasza członkini....Niestety Pan Dyrektor nie pofatygował się i nie odpowiedział dlaczego za to samo zdarzenie w innej firmie ubezpieczeniowej przyznano odszkodowanie prawie dwa razy większe.....Wnioskujemy więc, że ww. firmie ubezpieczeniowej pieniądze potrzebne są na następne kosztowne reklamy.....
*
Nasza członkini posiadała samochód ubezpieczony od odpowiedzialności AC w PZU S.A.
Na skutek kolizji drogowej rozpoczęło się w postępowanie zmierzające do likwidacji szkody.
Całkowita wartość szkody została wyliczona przez PZU S.A. na 2500 zł natomiast zakup części w autoryzowanym serwisie kosztował naszą członkinię
8500 zł. Według nas jest to śmieszne, że likwidatorzy szkód w tak dużej firmie ubezpieczeniowej nie orientują się jakie są aktualnie ceny części samochodowych.....